Chcesz porozmawiać, skontaktuj się z naszym pastorem:


 

Świadectwa


Mam na imię Rafał i chciałbym napisać o tym, jak stałem się chrześcijaninem. Wiele osób może zapytać: jak to „stałeś się chrześcijaninem”? Przecież zawsze nim byłeś! Przecież ochrzczono Cię, chodziłeś do Kościoła, przystępowałeś do sakramentów, obchodziłeś święta itp. Jednak prawda jest taka, że człowiek nie jest chrześcijaninem tylko dlatego, że uczestniczy w ceremoniach i obrzędach kościelnych, albo dlatego że jego rodzina utożsamia się z chrześcijaństwem. Nawet wiara w to, że Bóg istnieje nie czyni człowieka chrześcijaninem. Przeciwnik Boga, Szatan, również zdaje sobie sprawę, że Bóg istnieje, ale to nie czyni z niego chrześcijanina. Chrześcijaninem trzeba się stać świadomie, wybierając Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, a następnie naśladować Go w życiu. Tym właśnie są chrześcijanie - naśladowcami Chrystusa.

Zanim świadomie postanowiłem naśladować Chrystusa zetknąłem się z ludźmi, którzy czytali Biblię i taktowali Boga jako swojego przyjaciela. Było to dla mnie dość egzotyczne podejście. Bóg przyjacielem? Przecież On, jeśli w ogóle istnieje, jest nieosiągalny dla zwykłego człowieka, a już nazywanie Go przyjacielem zakrawa na kpinę. Niemniej sposób życia tych ludzi zaintrygował mnie. Nie mogłem pojąć skąd u nich tyle radości i z czego są tak zadowoleni. Biorąc pod uwagę powszechnie przyjęte kryteria niewielu z nich odniosło sukces, niewielu było bogatych, niewielu na wysokich stanowiskach, nie wyróżniali się właściwie niczym, a wyglądali na szczęśliwych i zadowolonych z życia. Z jakiego powodu byli tak zadowoleni? To pytanie nie dawało mi spokoju.

Od jednego z nich otrzymałem Nowy Testament (NT), o którym mówił, że jest księgą życia. Nie do końca rozumiałem o co mu chodziło, ale przyjąłem prezent i z ciekawości zacząłem czytać. Myślałem, że będzie to kolejna książka, którą przeczytam i na chwilę oderwę się od nudnej codzienności. Wtedy nie wiedziałem jeszcze jak bardzo się myliłem. Czytanie od zawsze było moją pasją. Książki pozwalały mi uciec od przygnębiającej rzeczywistości, samotności, której doświadczałem wśród rzekomych przyjaciół. Czytałem godzinami, a powroty do rzeczywistości były coraz boleśniejsze. Byłem nieśmiałym, zamkniętym w sobie człowiekiem, dla którego życie było ciężkim doświadczeniem przeplatanym chwilami szczęścia. Jednak już niedługo stan ten miał ulec diametralnej zmianie.

Po przeczytaniu kliku rozdziałów NT szybko stwierdziłem, że jest on lekturą wyjątkową. Nigdy wcześniej nie czytałem książki, która by w tak prosty i jednocześnie głęboki sposób poruszała najważniejsze aspekty ludzkiego życia. Oczywiście, nie rozumiałem wszystkiego i lista pytań się wydłużała. Jednak nie zniechęcało mnie to i z zapałem czytałem dalej. Z czasem doszedłem do Ewangelii Jana. Był to moment przełomowy, bo zacząłem rozumieć kim jest Jezus. Poruszyła mnie jego ogromna bezwarunkowa miłość, jaką okazywał ludziom i zdałem sobie sprawę, że On kocha również mnie. Zrozumiałem, że moje życie jest dalekie od Bożych standardów i jedyne, co mogę zrobić to prosić Jezusa o przebaczenie. Tamtego dnia żałowałem przed Bogiem za swoje grzechy i świadome podjąłem decyzję pójścia za Chrystusem. Stałem się chrześcijaninem i otrzymałem zbawienie. Apostoł Paweł w Liście do Rzymian napisał: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz.” (List do Rzymian 10:9)

Tego właśnie doświadczyłem kiedy uwierzyłem w Chrystusa i postanowiłem służyć mu do końca swoich dni. Było to szesnaście lat temu. Do dzisiaj kiedy dzielę się z ludźmi moim świadectwem ze zdziwieniem pytają: jak to jesteś zbawiony? Skąd możesz być tego pewien? W doskonały sposób wyjaśnia to następujący fragment NT:

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.” (List do Efezjan 2:8 – 10)

Pierwsze co mnie uderzyło w tym fragmencie to fakt, że możemy być pewni zbawienia. Apostoł Paweł pisze: „zbawieni jesteście”. Niesamowite! Człowiek może tutaj na ziemi wiedzieć, że otrzymał dar zbawienia. Jak to może się stać? Tylko i wyłącznie poprzez wiarę w ewangelię, tzn. w dobrą nowinę o Chrystusie, który został ukrzyżowany z powodu naszych grzechów, umarł i zmartwychwstał. Dzisiaj każdy kto przyjdzie do Niego i będzie szczerze pokutował ze swoich grzechów oraz uwierzy w ewangelię będzie zbawiony. Oto prosta droga zbawienia. Bóg nie wymaga od człowieka wielu zabiegów i wypełniania uczynków dla otrzymania zbawienia. Zrozumienie tego faktu jest sprawą fundamentalną. Żaden człowiek, nawet najbardziej doskonały, nigdy nie będzie w stanie osiągnąć zbawienia poprzez dobre uczynki. Każdy, nawet najmniejszy w naszym mniemaniu, grzech powoduje oddzielenie od Boga i w konsekwencji śmierć. Bóg wiedział, że żaden człowiek nie jest w stanie o własnych siłach osiągnąć zbawienia i dlatego posłał swojego Syna, Jezusa, aby umarł za nas na krzyżu i tym samym wypełnił wszystkie Boże wymagania względem nas. Jezus, chociaż sam był bez grzechu, umarł za każdego z nas, a my dzięki Jego śmierci na krzyżu otrzymaliśmy łaskę zbawienia, choć na to nie zasłużyliśmy. Wystarczy szczerze pokutować ze swoich grzechów i uwierzyć w zbawcze dzieło Chrystusa na krzyżu przyjmując dar zbawienia z łaski i przez wiarę. Jezus zrobił już wszystko czego potrzebujemy do zbawienia. Kiedy umierał zawołał: „Wykonało się!” Bóg ze swojej strony dokonał już wszystkiego. Teraz każdy człowiek może być zbawiony jeśli tylko zwróci się do Chrystusa o przebaczenie grzechów i uwierzy w ewangelię. Tego właśnie doświadczyłem tamtego pamiętnego dnia. Zostałem zbawiony i rozpocząłem nowe życie z Chrystusem.

Przesłanie ewangelii jest bardzo proste, jednak ludzie nie mogą się pogodzić z faktem, że nie muszą sobie „wypracować” drogi do nieba. Wszystkie religie zakładają zasługiwanie sobie na zbawienie poprzez czynienie dobrych uczynków, przestrzeganie religijnych wymagań czy nieustanną pracę nad sobą. Chrześcijaństwo jest w tej kwestii wyjątkowe. Jezus umierając na krzyżu otworzył drogę do zbawienia dla każdego człowieka i dzisiaj wystarczy pokutować ze swego złego postępowania przyjmując od Niego dar zbawienia. Zatem zbawienie jest darem, który otrzymujemy z łaski i przez wiarę, zaś trwanie w nim to zupełnie inna kwestia.

W tym miejscy chciałbym wyjaśnić, że wypełnianie dobrych uczynków w życiu chrześcijanina jest bardzo ważne. Dobre uczynki nie dają jednak zbawienia, ale są jedynie naturalną konsekwencją zaufania Chrystusowi. Każdy wierzący idący za Chrystusem pełni dobre uczynki, ale nie czyni ich dla zbawienia, ponieważ otrzymał je z łaski i przez wiarę, ale dlatego, że stał się Jego uczniem i pragnie Go naśladować. Kiedy człowiek powierza swoje życie Chrystusowi, zgodnie z obietnicą zawartą w Biblii, Duch Święty zamieszkuje w wierzącym i dzięki Jego pomocy człowiek jest zdolny do zwyciężania grzechu oraz otrzymuje zdolność, aby móc podobać się Bogu. Wiele osób tkwi w błędnym kole powtarzających się grzechów i choć szczerze ich żałują, to niestety po jakimś czasie wracają do tych samych praktyk, ponieważ są w niewoli grzechu i nie mogą mu się oprzeć. Jeżeli chcesz się wyrwać z tego błędnego koła, to odpowiedzią na twoje wołanie jest Chrystus, który da Ci siłę, abyś mógł poradzić sobie z grzechem, a przede wszystkim obdarzy cię zbawieniem. Zgodnie z zacytowanym przeze mnie wersetem ludzie wierzący są stworzeni do dobrych uczynków. Najpierw jednak musimy znaleźć się w Chrystusie, a to dzieje się wyłącznie z łaski i przez wiarę.

Po przyjęciu daru zbawienia moje życie nabrało zupełnie innych barw. Problemy nie zniknęły z mojego życia. Stały się jednak wyzwaniami, a nie przeszkodami nie do pokonania. Chrystus stał się moim bliskim przyjacielem pozostając jednocześnie Bogiem, Panem i Zbawicielem. Relacja z Nim poprzez modlitwę i czytanie Biblii stała się dla mnie najcenniejszą rzeczą jaką posiadam w życiu. Moje postrzeganie świata odmieniło się. Zdałem sobie sprawę, że moje życie na ziemi jest jedynie pielgrzymką ku wieczności. Patrząc z tej perspektywy zacząłem dostrzegać marność moich wcześniejszych dążeń, którym tak wiele poświęcałem czasu i energii i zacząłem uświadamiać sobie, że najważniejszą rzeczą w życiu jest dążenie do tego, aby odkrywać Bożą wolę dla swojego życia i strać się Mu podobać. Taka postawa wielu osobom kojarzy się z przesadną dewocją i wyalienowaniem z rzeczywistości. Nic bardziej mylnego. Wiodę całkiem normalne życie. Mam żonę, trójkę dzieci, pracuję i rozwijam swoje zainteresowania. Jednak w tym normalnym życiu cały czas na pierwszym miejscu jest Chrystus, mój najlepszy przyjaciel. Kiedyś od członka mojej dalszej rodziny usłyszałem, że on wierzy w Boga, ale niech On nie wtrąca się w jego życie. Ten człowiek niestety nie jest chrześcijaninem, choć jest święcie przekonany, że nim jest. Chrześcijanie to naśladowcy Chrystusa starający się wypełnić Jego wolę będąc wrażliwi na Jego głos dochodzący z Biblii.

Na koniec chcę przekazać Tobie, Czytelniku, dwa drogie mi wersety biblijne, które, jeśli postanowisz pójść za Chrystusem, mogą stać się ważne również i dla Ciebie.

Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.
Ewangelia św. Jana 14:6

Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.

Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
Ewangelia św. Mateusza 11:28-29

Rafał


© 2007 Szalom